Wersja kontrastowa
 A
 A
 A

Kategoria: komisje problemowe

Opublikowano 07/07/2008

Gazeta.pl: Kto dziś jeszcze podkuwa konie?

„Kowalem zostałem w 1982 roku. Zamiłowanie do kowalstwa odziedziczyłem po ojcu, którego uczył sam mistrz w tym fachu na całym Pomorzu Stanisław Skóra - opowiada Jacek Ciesiołkiewicz, kowal z Redy. To początek naszego wakacyjnego cyklu o ginących zawodach” – czytamy w Gazecie Wyborczej.

„Mistrz Skóra razem z moim ojcem pracowali w kowalstwie przez dziesięć lat, m.in. przy odbudowie Gdańska. Już jako mały chłopak chodziłem po szkole do taty i patrzyłem, jak on pracuje. Tak mnie jakoś ciągnęło do tego kowalstwa”.

„Kowalstwo wielu ludziom kojarzy się z ciężką pracą przy podkuwaniu koni. Jeszcze 20, 15, a nawet 10 lat temu wszystko robiło się ręcznie. Całe to palenisko z kowadłami i młotami to był standard w mojej pracy. Dwadzieścia uderzeń młota na minutę w rozgrzany pręt leżący na kowadle. Dziennie wykonywałem kilka tysięcy takich uderzeń. A najmniejsze młoty ważyły 1,5-2,5 kg”.

„Ćwierć wieku temu, gdy wchodziłem w świat kowalstwa, to były naprawdę ciężkie czasy dla mojego fachu. Na całym Wybrzeżu było tylko kilku kowali. To było prawdziwe rzemiosło, którego ludzie uczyli się z pokolenia na pokolenie. A jak ktoś się nauczył, zdobył zawód i umiejętności, to otwierał swój zakład. Ale żeby zostać kowalem, musiałem zdobyć tytuł czeladnika. Po kilku latach zostałem mistrzem kowalstwa”.

Ważne informacje:
Najnowsze artykuły:
związek rzemiosła polskiego
00-246 Warszawa
ul. Miodowa 14
Centrala
Tel.: 22 504 4 200
Fax: 22 831-96-10
E-mail: zrp@zrp.pl
o nasO ZRPStrukturaOrganyKomisjeUstawa o rzemiośleHistoria ZRPWarunki użytkowania
Działalność ZRPOświata zawodowaProjekt "Czas na staż"Nowa jakość egzaminówPodatki i sprawy gospodarczeUnia europejskaPolityka społecznaFundusze unijneRada duszpasterskaKonkursy i odznaczenia
KontaktPrezes ZRPDyrektor GeneralnyZespołyPraca
© Związek Rzemiosła Polskiego 2018