Kilka dni temu zakończyło się Forum Ekonomiczne w Davos, które stało się pretekstem do przygotowania analizy gospodarczej jaką przygotował Antoni Kolek, ekspert Związku Rzemiosła Polskiego.
Światowe Forum Ekonomiczne w Davos przestało być wyłącznie miejscem prezentacji wizji przyszłości. Coraz wyraźniej pełni funkcję barometru globalnej stabilności oraz laboratorium testowania nowych modeli wzrostu w warunkach permanentnej niepewności. Tegoroczne debaty pokazują, że globalna gospodarka wchodzi w fazę strukturalnej transformacji, w której tradycyjne paradygmaty – tania globalizacja, liniowy wzrost produktywności i stabilne otoczenie geopolityczne – przestają funkcjonować.
Z perspektywy ekonomisty kluczowe przesłanie Davos jest jednoznaczne: świat nie wraca do równowagi sprzed pandemii i wojen. Tworzy nową architekturę gospodarczą, w której bezpieczeństwo, technologia, klimat i odporność systemowa stają się równie ważne jak wzrost PKB.
Geopolityka jako nowa zmienna makroekonomiczna
Najważniejszą zmianą ostatnich lat jest powrót geopolityki do centrum analizy ekonomicznej. W Davos wybrzmiewa silne przekonanie, że konflikty zbrojne, rywalizacja technologiczna i fragmentacja handlu nie są już „szokami zewnętrznymi”, lecz trwałym elementem krajobrazu gospodarczego. Dla firm oznacza to redefinicję pojęcia efektywności. Optymalizacja kosztów ustępuje miejsca optymalizacji odporności. Państwa z kolei coraz częściej traktują politykę przemysłową, energetyczną i technologiczną jako element strategii bezpieczeństwa narodowego. To przesunięcie paradygmatu: od globalizacji opartej na maksymalizacji skali do regionalizacji opartej na kontroli ryzyka. W praktyce oznacza to wyższe koszty produkcji, ale jednocześnie większą stabilność systemu. Davos pokazuje, że świat akceptuje ten kompromis.
Sztuczna inteligencja: nowy silnik produktywności — ale nie automatycznie
Drugim filarem debaty jest sztuczna inteligencja. Po latach narracji o przełomowej technologii uczestnicy forum coraz częściej mówią językiem rachunku ekonomicznego: zwrotu z inwestycji, mierzalnej produktywności i realnej wartości dodanej.
AI jawi się jako potencjalnie najsilniejszy impuls wzrostu od czasu rewolucji cyfrowej. Jednak Davos wyraźnie sygnalizuje, że technologia sama w sobie nie gwarantuje sukcesu. Kluczowe stają się: jakość danych, kompetencje pracowników, kultura organizacyjna oraz zdolność integracji AI z procesami biznesowymi.
Jednocześnie rośnie świadomość społecznych kosztów transformacji. Rynek pracy będzie podlegał głębokiej przebudowie, a przewagę konkurencyjną zdobędą te gospodarki, które najszybciej zbudują systemy masowego przekwalifikowania pracowników. Edukacja i polityka rynku pracy stają się elementami strategii wzrostu, a nie wyłącznie polityki społecznej.
Klimat i energia: od kosztu regulacyjnego do osi rozwoju
Jeszcze kilka lat temu transformacja klimatyczna była postrzegana głównie jako obciążenie dla biznesu. W Davos następuje wyraźna zmiana narracji. Zielona transformacja staje się jednym z głównych motorów inwestycji infrastrukturalnych, innowacji technologicznych i nowych modeli biznesowych. Jednocześnie rośnie realizm. Uczestnicy forum coraz częściej mówią o granicach wzrostu na planecie o skończonych zasobach. Ekonomia zaczyna integrować czynniki środowiskowe jako trwały element rachunku kosztów. W praktyce oznacza to przejście od „wzrostu ilościowego” do „wzrostu jakościowego” — opartego na efektywności energetycznej, obiegu zamkniętym i technologicznej modernizacji. Energia staje się przy tym nie tylko kwestią klimatu, lecz także bezpieczeństwa geopolitycznego. Stabilne, tanie i niskoemisyjne źródła energii są dziś traktowane jako strategiczna infrastruktura państwa.
Nowa gospodarka odporności
Jednym z najważniejszych pojęć wyłaniających się z debat jest „ekonomia odporności”. Oznacza ona odejście od modelu maksymalnej optymalizacji na rzecz systemów zdolnych przetrwać szoki: pandemie, wojny, kryzysy finansowe i ekstremalne zjawiska klimatyczne.
W tym ujęciu sukces gospodarczy nie polega wyłącznie na szybkim wzroście, lecz na zdolności adaptacji. Przedsiębiorstwa inwestują w dywersyfikację dostawców, państwa budują rezerwy strategiczne, a instytucje finansowe rozwijają mechanizmy zarządzania ryzykiem systemowym. To fundamentalna zmiana filozofii zarządzania gospodarką — od krótkoterminowej efektywności ku długoterminowej stabilności.
Minilateralizm i pragmatyzm zamiast globalnego idealizmu
Davos pokazuje także ewolucję myślenia o współpracy międzynarodowej. W obliczu paraliżu wielkich instytucji globalnych rośnie znaczenie tzw. minilateralizmu — współpracy w mniejszych grupach państw i regionów, skoncentrowanej na konkretnych celach: technologii, energii, bezpieczeństwie czy handlu.
To odejście od idealistycznej wizji globalnego konsensusu na rzecz pragmatycznej koordynacji interesów. Świat nie staje się bardziej zjednoczony, ale uczy się funkcjonować w warunkach fragmentacji.
Nowa mapa kapitalizmu
Davos 2026 nie zapowiada jednej rewolucji, lecz serię głębokich przesunięć strukturalnych:
- kapitalizm staje się bardziej strategiczny i państwowy,
- technologia coraz silniej warunkuje konkurencyjność gospodarek,
- wzrost jest redefiniowany przez ograniczenia środowiskowe,
- odporność systemowa staje się nową miarą sukcesu.
Najważniejsza lekcja płynąca z Davos jest jednak szersza: przyszłość gospodarki nie będzie determinowana jednym czynnikiem — ani AI, ani klimatem, ani geopolityką — lecz ich wzajemną interakcją. Wygrywać będą te kraje i firmy, które potrafią myśleć systemowo, integrować technologie z kapitałem ludzkim oraz łączyć wzrost z odpowiedzialnością.
To nie koniec globalizacji — to jej nowy, bardziej złożony etap.



